Nie wierzę, że to robię. Naprawdę, stresik straszny! (๑•́‧̫•̀๑) Tak, tam niżej są moje zdjęcia... Nie lubię pokazywać swojej twarzy za bardzo (chyba, że na selfie, na których każdy dobrze wychodzi) i dlatego tak się denerwuję.Dopiero od niedawna zaczęłam nosić latem jakiekolwiek krótsze rzeczy bez grubych rajstop pod spodem, wcześniej nie lubiłam ich pokazywać. Ale ile można się gotować?
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać dwie stylizacje z jedną koszulą, jak to w tytule posta napisane. Koszulę kupiłam na Aliexpress, a dokładnie TUTAJ. Koszula urzekła mnie swoim dziewczęcym wyglądem, w stylu Natural Kei, a do tego cena była całkiem przystępna. (✿ ♥‿♥) Po za wyglądem i komfortem noszenia, brak innych zalet. Prasuje się ją strasznie ciężko, a właściwie to nie da jej się wyprasować w 100% (próbowałam różnymi żelazkami, na różne sposoby) i bardzo szybko się gniecie. Przyszła też z naderwanym jednym guziczkiem. No, ale nie jest taka zła, lubię ją.
Pierwsza stylizacja, to połączenie owej koszuli z krótkimi spodenkami, z "koronkową" (szydełkową?) wstawką. Te spodenki to zdecydowanie mój letni ulubieniec, uwielbiam je! Do tego białe "martensy" w niebieskie kwiatuszki i duża kokarda (uwielbiam takie) również w kwiatuszki. Pewnie niektórzy myślą, że zdrowo mnie pogięło. Martensy w taki upał? Buty są lekkie i wygodne, często zakładam je na spacery.
Druga stylizacja, bardziej w stylu Natural Kei (chociaż, nie jest to w 100% moja definicja tego stylu). Długa spódniczka w kolorze, hm... brzoskwiniowym? Nie wiem, kolory odróżniam, jak stereotypowy facet (*´艸`*). Do tego spinka z kwiatkami, pod kolor, moje lolicie buty, skarpetki z falbanką (ostatnio mam obsesję na ich punkcie) i koronkowa wstążeczka. Moje refleksje? Zdecydowanie powinnam zainwestować w jaśniejsze buciki. A myślałam, że czarne będą uniwersalne 。゚(゚ノД`゚)゚。.
Bardzo chciałam podziękować mojej spacerkowej psiapsi za wykonanie tych zdjęć! Jesteś najlepsza!
Na dzisiaj to już wszystko! Mam nadzieję, że zdjęcia nie są takie złe, jak na pierwszy raz. Zakochałam się w tych filtrach, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że ani mój aparat, ani owe filtry nie oddają prawdziwych kolorów na zdjęciu, a szkoda.
Ale dzisiaj wyjątkowy upał, nie da się żyć. Myślałam, że po burzy będzie lepiej, a było jeszcze gorzej. Dusznooo! Jak sobie radzicie w takie upalne dni? My z lubym postanowiliśmy wybrać się do klimatyzowanego kina na Ant-mana :3. Jako fanka Marvela, która przegapiła nowych Avengersów, nie mogłam sobie tego odpuścić. Przy okazji zaopatrzyłam się w koszulkę z Iron Man'em (moja miłość :3).
Wiecie kto mnie zaraził marvelową obsesją? Jeden z chłopaków z ośrodka, w którym jestem wolontariuszką, a wcześniej byłam praktykantką. Nadal uśmiecham się do siebie, jak wspominam o wycinaniu masek Iron Mana, Hulka, czy konstruowania wyrzutni sieci Spidermana z tektury. Pęcherze na palcach rekompensowała dobra zabawa z chłopakami. A przy okazji Mateusz zaraził mnie swoją pasją. Tak, on naprawdę był zafascynowany superbohaterami. Najlepsze praktyki ever. Szkoda tylko, że te wszystkie dzieciaki zmagają się z tak poważnymi chorobami.
Jestem zachwycona filmem! Naprawdę, chociaż baaardzo różni się od swojej komiksowej wersji. Za to mamy dużo nawiązań do Avengersów i owej wersji komiksowej. Ponadto dużo humoru i świetne efekty specjalne.
Nie będę tutaj pisać recenzji, ani spoilować fabułą, ale wszystkim, którzy mają ochotę na dobrą zabawę polecam ten film.
Kapitan Ameryka też może być ^^
Kończę już tę krótką, pozbawioną sensu, lajfstajlową notkę i wracam do leniuchowania z moim ukochanym. W poniedziałek wracam do domu i przygotuję dla Was coś bardziej ambitnego!
Tymczasem zapraszam Was na mojego Aska i Instagrama.
Trzymajcie się chłodno i uważajcie na siebie w takie upały!
Znowu wylądowałam we Wrocławiu, tym razem z psem. Staram się Was nie zaniedbywać, więc jak co środę, przybywam z notką. Tym razem kilka porad, które mogą wydawać się oczywiste, ale nie dla wszystkich. Ja osobiście o paru nie miałam pojęcia, a tak bardzo ułatwiły mi codzienną pielęgnację. Nie jestem w stanie podać źródeł swojej wiedzy, ponieważ zdobywałam ją na przestrzeni kilku lat, a po za tym są to informacje, które co jakiś czas mogą pojawiać się na różnych portalach/gazetach.
1. Jak dobrać podkład?
Do niedawna sama byłam przeciwniczką podkładów i kremów BB, ponieważ nie potrafiłam dobrać odpowiedniego odcienia, ani dobrze ich zaaplikować. Teraz poszerzam swoją podkładową wiedzę i nie wyobrażam sobie mojego codziennego makijażu bez podkładu.
Wiele osób ma problem z odpowiednim doborem odcienia podkładu, a dodatkowym utrudnieniem jest sztuczne oświetlenie w drogeriach. Niektórzy dobierają podkład poprzez zaaplikowanie testera na rękę i przyłożenie do twarzy, niektórzy idą o krok dalej i nakładają go na twarz. A czy ktoś próbował nakładać go na szyję? U mnie się sprawdza. "Przymierzanie" podkładu przy linii szczęki pozwoli odpowiednio dobrać jego kolor, unikając przy tym efektu maski.
2. Unikaj gorącej wody.
W zimowe wieczory nie ma nic lepszego niż gorąca kąpiel. Pomagają nawet w odchudzaniu ^^. Niestety, częste gorące kąpiele mogą prowadzić do wysuszenia skóry, a spłukiwanie włosów gorącą wodą tylko im szkodzi. Płukanie włosów najlepiej zakończyć chłodną wodą, to pozwoli zamknąć się łuskom włosa i ułatwi ich rozczesanie, a także zmniejszy podatność na uszkodzenia.
3. Rozczesuj, albo nie rozczesuj.
Masz proste lub w miarę proste włosy? ^^ Nie rozczesuj ich na mokro. Mokre włosy są o wiele bardziej delikatne i łatwiej je uszkodzić. Jeśli już musisz je rozczesać, wybierz grzebień o szerokich ostrzach i rozczesuj je od dołu, bardzo delikatnie. Inaczej sprawa ma się z włosami kręconymi, te lepiej rozczesywać na mokro, bo potem można wyglądać jak owieczka.
4. Przystopuj z peelingami.
Wiele peelingów do twarzy na opakowaniach ma napisane, że można stosować je codziennie, a nawet rano i wieczorem. Jest to błąd. Tak naprawdę, codziennie nie tylko ścieramy sobie naskórek, ale też pozwalamy roznosić się bakteriom, co może tylko spotęgować nasze problemy z cerą. Warto jednak robić je raz/dwa razy w tygodniu, aby pozbyć się martwego naskórka i większych zanieczyszczeń, a także umożliwić lepsze wchłanianie się innych preparatów.
5. Nawilżaj się.
Twoja cera się przetłuszcza? Sprawdź, czy nie brakuje jej nawilżenia. Wiem, brzmi absurdalnie, ale sucha skóra może w ten sposób się bronić. Na rynku dostępnych jest wiele kremów do cery tłustej, których zadaniem jest właśnie nawilżenie.
Okej, na dzisiaj to już tyle. Mam nadzieję, że te porady nie dla wszystkich były oczywiste i że komuś naprawdę się przydadzą.
Tymczasem wracam do słodkiego leniuchowania z moją miłością! ^^
Nadszedł czas na pokazanie, cóż skrywało się w moim drugim Kawaii Box'ie! Ten był wyjątkowo smakowity i alpakowy. A ja kocham dobre jedzonko i alpaki!
Przepraszam za słabą jakość zdjęć, ale byłam tak podekscytowana zawartością tego boxa, że się nie przyłożyłam. Zawsze jestem taka roztrzepana i w gorącej wodzie kąpana T^T.
Słodki notesik z długopisem i sznureczkiem, na którym można go zawiesić. Z tyłu znajduje się szablon do odrysowywania słodkich kształtów. Zdecydowanie przyda mi się na uczelni!
2. Meji Petit Gum.
Słodycze to ta część boxa, na którą czekam najbardziej. Uwielbiam poznawać nowe smaki, zwłaszcza te słodkie! Gumy są przepyszne, kojarzą mi się z dzieciństwem i są takie orzeźwiające. Niestety, nie da się z nich robić duuuużych balonów T^T.
3. Rilakkuma Mini Letter Set.
Jejku, to jest absolutnie przeurocze! W zestawie mamy dwa malutkie znaczki (?), małe papeterie i maleńkie koperty. Uwielbiam takie gadżeciki *.*. Może wyślę na nich list ukochanemu? :3
4. Chocolate Bar Comb.
Niczym szwajcarski scyzoryk! Gdyby był brązowy, rzeczywiście wyglądałby, jak czekolada. No cóż, mały, praktyczny i wszędzie się zmieści. Zdecydowanie przydatna rzecz!
5. Alpaca Stickers.
Dużo słodkich alpak, robiących różne słodkie rzeczy! Uwielbiam takie naklejki, ozdabiam nimi karteczki, listy, prezenty, a nawet telefon :3.
6. Harajuku Crepe Charm.
Zjadłabym... Ten naleśniczek jest w dotyku, jak prawdziwy naleśnik! Na pewno wkrótce ozdobi mój telefon, albo torebkę.
7. Neon Bow Hair Band.
Cudo! Uwielbiam ozdabiać swoje włosy takimi słodkimi gumeczkami, na pewno przyda się w upalne dni!
8. Alpaca Eraser.
Zdecydowanie mój faworyt! Alpakowa gumka do mazania. Jest taka urocza *.*! Idealnie będzie pasować do mojego alpakowego piórniczka, tylko... szkoda mi będzie jej używać.
9. Panda Color Pen.
Panda... Kto nie lubi pand? Te troszkę nie wyglądają, jak pandy, ale i tak są mega słodkie. Uwielbiam takie słodkie rzeczy, nie ma to jak skompletować sobie słodką wyprawkę studenta :3.
10. Banana Mini Plush.
Banany są zdrowe, pyszne i tanie xd. Ten jest jeszcze mięciutki i milutki w dotyku, ozdobi mój skrzydlaty plecak.
11. Doughnut Squishy Charm.
Prawie, jak Hello Kitty. Uwielbiam takie mięciutkie zawieszki, niestety... kolor i nadruki bardzo szybko z nich schodzą. Pewnie przyczynia się do tego fakt, że ciągle je ściskam i się nimi bawię ^^.
12. Alpaca Card Holder.
Bardzo praktyczna rzecz. Często nie chce mi się brać torebki, a tutaj mogę schować małe rzeczy, jak karty do bankomatu, czy bilety bez obawy, że się zniszczą. Zapinam sobie przy spodniach/spódniczce i mam fajną, praktyczną ozdóbkę.
Otrzymałam jeszcze jedną nominację do LBA, którą pominęłam w poprzedniej notce (głupia ja!). Oczywiście bardzo za nią dziękuję, jest mi bardzo miło i czuję się z tym fajnie :3.
Żyję! Byłam we Wrocławiu, było fajnie, ale nie było internetu - stąd brak notek. Wybaczycie? Chociaż myślę, że poprzednia notka zasługuje na bycie widoczną cały czas. Dodatkowo, przez ten czas, jak mnie nie było, zyskałam sporo obserwatorów. Może wolicie, jak milczę? ^^
Czerwiec minął już dawno, ale skoro prowadzę ulubieńcowy cykl to notka musi być!
Zaczynamy!
1. Ciuch miesiąca.
A właściwie kapelusz. Dodatek? Koci kapelusz skradł moje serce! Szukałam czegoś fajnego nad morze, a nie mogłam się przekonać do zwyczajnych kapeluszy. Jako kociara zdecydowałam się właśnie na ten i pomimo obaw, że będzie kiepskiej jakości - zamówiłam go. Po za tym, że w podróży zgniotło się jedno uszko (już wyprostowałam ^^) jest świetny i wszystkim stylizacjom w stylu Natural Kei nada mój charakter... charakter kociary!
2. Kosmetyk miesiąca.
A właściwie - kosmetyki. Czytając sobie Bravo Girl (z ciekawości, co się zmieniło od czasu aż byłam gimbuskiem ^^) natrafiłam na artykuł o tej linii kosmetyków i wydały mi się idealne do mojej twarzy. Jak szaleć to szaleć! Kupiłam całą serię i nie żałuję. Jak narazie, działają, twarzy mi nie wypaliło i pięknie pachną.
Ziaja z liśćmi manuka - zdecydowanie polecam!
3. Książka miesiąca.
Coś dla fanów postapokalipsy, a ja do nich się zaliczam. Piter - kolejna genialna i trzymająca w napięciu książka z uniwersum Metro. Mamy tu jakiś fanów? :3
4. Jedzonko miesiąca.
Arbuz! Zdecydowanie tak! Z moją przyjaciółką potrafimy zjeść na raz całkiem sporą ilość tego cudu natury. Najlepszy jest taki prosto z lodówki - lepszy niż lody.
5. Manga miesiąca.
Przyjaciółki - jednotomówka. Piękna opowieść o naprawdę szczerej przyjaźni... a może o skrajnym egoizmie? Ocenę pozostawiam Wam.
6. Anime miesiąca.
Yuru yuri! Ostatnio powracam do tych śmiesznych anime, bez głębokiej fabuły. Nie chce mi się myśleć w takie upały, więc to idealna rozrywka. Sceny z tego anime nigdy nie przestają śmieszyć ^^.
7. Film/serial miesiąca.
Minionki - byłam na premierze ^^. Nie mogłam sobie tego odpuścić. Całe kino pełne dzieciaków i my... samotna para "dojrzałych" studentów, ale bawiłam się świetnie.
8. Piosenka miesiąca (j-pop).
Zdecydowałam się na Oh, love&peace od μ's, jest urocza, słodka i wesola, jak cały ten zespół.
9. Piosenka miesiąca (inna).
Wracam ostatnio do starszych piosenek i wpadłam na tą. Jedna z moich ulubionych, a ten teledysk jest jej dopełnieniem.
A teraz czas na LBA! Bardzo się cieszę, że ponownie zostałam nominowana (można tak?) i chętnie odpowiem na pytania, ale nie nominuję nikogo, gdyż do każdej z osób, mam indywidualne podejście i każdą chciałabym zapytać o coś innego. ^^
1. W jakim wieku nauczyłaś się czytać i jaki tytuł nosiła pierwsza książka, którą przeczytałaś samodzielnie?
Nie pamiętam, a co do książki to chyba o tym kotku, co był chory i leżał w łóżeczku ;)
2. Ile znasz języków i jak biegle nimi władasz?
Tylko angielski i myślę, że całkiem dobrze mi idzie, ale nie miałam okazji się jeszcze sprawdzić, np. w rozmowie z obcokrajowcem. Troszeczkę ogarniam też japoński, bo słucham go odkąd zaczęłam oglądać anime.
3. Wolisz gdy życzy ci się zdrowia czy pieniędzy?
Pieniędzy, za pieniądze można sobie kupić dobrą opiekę lekarską. Chociaż wolałabym jej nie musieć kupować.
4. Interesujesz się jakimś sportem, uprawiasz go?
Nie lubię sportu, chociaż jeśli muszę to wybieram pływanie.
5. Opisz scenę z filmu, której nigdy nie zapomnisz i oglądałaś setki razy.
Jest taka scena, której nie zapomnę, ale też nigdy jej nie obejrzę. Ostatnia scena z filmu Chłopiec w pasiastej piżamie. Nie opiszę jej, bo nie chcę nikomu psuć oglądania, ale była dla mnie mocno traumatyczna.
6. Jaka jest twoja wymarzona podróż?
Do Japonii, dokładnie do Tokio. Harajuku i Akihabara, o tym marzę.
7. Piosenka, która chodzi ci cały czas po głowie to...
Jejku, te z reklamy podpasek Always... siedzą mi w głowie, rujnują psychikę i strasznie irytują... mam dość T^T Takie reklamy powinny być zakazane!
8. Masz już jakieś plany na przyszłość?
Nie mam wyboru, muszę je mieć, bo kończę studia. Chcę rehabilitować dzieci autystyczne, to moje największe marzenie.
9. Jaki jest twój ulubiony zapach (i wcale nie chodzi o perfumy ;>)
Zapach płynu do prania z koszulki mojego ukochanego, uwielbiam się w niego wtulać.